Premier Mołdawii Dorin Recean poinformował, że rosyjscy agenci wydali około 200 milionów euro, by przekupić mołdawskich wyborców podczas ubiegłorocznych wyborów prezydenckich i referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej.
"Agenci Kremla uruchomili ogromną kampanię kupowania głosów, wydali około 200 milionów euro - prawie 1 procent PKB Mołdawii - by zdestabilizować nasz kraj" - oświadczył szef rządu w Kiszyniowie Dorin Recean, cytowany przez agencję Reuters.
Według mołdawskich organów ścigania, kampanią mającą na celu kupienie głosów kierował zbiegły prorosyjski oligarcha Ilan Sor, wraz ze swoimi zwolennikami. Sor zaprzecza tym twierdzeniom.
Ingerencja Rosji w wybory w Mołdawii
Mołdawia wielokrotnie oskarżała Moskwę o ingerowanie w jej wewnętrzne sprawy. Zarzuca Rosji, że chce utrzymywać ją w sferze swoich wpływów. Moskwa odrzuca te oskarżenia i krytykuje władze w Kiszyniowie.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Ubiegłoroczne wybory wygrała prozachodnia prezydentka Maia Sandu, zaś w referendum europejskim Mołdawianie minimalną większością głosów opowiedzieli się za wpisaniem integracji europejskiej do konstytucji jako strategicznego kierunku rozwoju kraju.
Jesienią w Mołdawii odbędą się wybory parlamentarne, które - jak zaznaczył Reuters - mają przetestować popularność proeuropejskiego rządu.
Autorka/Autor: asty/kab
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: DUMITRU DORU/PAP/EPA